3 maja 2009

"Czas" we wnętrzu




Dom  i jego wnętrze jest jak  otwarta, bezgraniczna przestrzeń, która nigdy się nie narodziła i nie może umrzeć. Jest po częsci zbiorem , efektem rzeczy z którymi się utożsamiamy - wrażenia, uczucia, myśli , przedmioty. Jego wnętrze , wygląd  jest często wynikiem doświadczen , które się zmieniają i płyną dalej , lecz są tez takie wpływy, których zródło jest nieodgadnione  , a  które swiadomie tkwią w nas od zawsze , które składają się na nasza osobowość , na nasz dom .

I właśnie takim "moim elementem"  jest "CZAS"

"CZAS" we wnętrzu  pomimo iż pozostaje poza funkcja użytkowa ( wiem to doskonale ) ,wzbogaca wnętrze wprowadzając tajemniczość ,,,,, a przedmioty z historią( niekoniecznie odległą ), często jedyne w swoim rodzaju  ,rozbudzają dociekliwością  i nadają domowi odrobine  magi .

Należy również pamiętać ze "czas" doskonale harmonizuje się ze "wspóczesnoscia"  i wcale nie utrudnia jej zycia .

 





Drugim , a raczej pierwszym takim  moim elementem jest "SZTUKA "  w różnych wymiarach ,,,, ale o tym moze innym razem .

Teraz prezentuje fotel ,który może nie jest aż tak bardzo stary , ale stylem nawiązuje do odległych czasów Ludwika XV. Jest po mojej całkowitej renowacji , dodatkowo został wzbogacony, ubrany w patyne przecierek i dumnie reprezentuje "styl francuski ".  

Tym razem fotel wraz ze swoim bratem blizniakiem został  zrobiony na sprzedaz .

 Pozdrawaiam serdecznie dagmara 

PS.Pani Małgorzato prosze o kontakt , mam krzesło do odbioru .

23 kwietnia 2009

Mały romans...


Dziś króciutko , bez przynudzania :

Po pierwsze ,,,,, Chce niezmiernie gorąco podziękować za wyróżnienie jakim mnie zaszczyciły blogowiczki ,,, jutro będę bardziej wylewna i podziękuje " osobiście "

Po drugie ,,,, jestem uparta jak osioł , i  przygodę z betonowaniem kontynuuje , pojawiały się w końcu jakieś zarysy  murarskiego tworu  , ale to jeszcze nie koniec :( bitwy


Po trzecie ,,,, żebyscie nie myślały, ze ze mnie taka  nudna betonowa baba , to wszystkim wobec i każdemu z osobna, komu to widzieć należy, oznajmiam ze co roku wiosna mam romans z Panem Fiołkiem Trójbarwnym  , Boskim Śliwkowym Panem Bratkiem.

Pozdrawiam gorąco wszystkich i zachęcam do bratkowania.

Dagmara






14 kwietnia 2009

Wrodzona nieumiejetność .....



Pewnie nie mam się czym chwalić , ale "mam" wrodzona nieumiejętność koncentrowania się na jednej rzeczy , a raczej wykonywanej pracy. Taka się urodziłam i taka już zostanę .

Przez wiele lat widziałam w tym wielka wadę , chyba nawet kompleks , ale wyłącznie dlatego iż było to najczęściej nieakceptowane przez najbliższych . Próbowałam to zmienić i to bardzo . Miałam  wtedy taki okres "chęci zadawalania  innych" i chyba nie byłoby w tym nic złego ,a wręcz przeciwnie, gdyby nie fakt iż odbywało się to moim kosztem ( sprawiało mi ogromna trudność), a i nie wywierało to zbytniego wrażenia na odbiorcy, po prostu takka powinnam być , a za jaka cene  kogoż to obchodzi  .

Wybiłam sobie z głowy bycia "idealna" w oczach innych i teraz jestem "taka jaka jestem" i dobrze mi z tym . A "inni " ? to już nie mój problem , niech się otaczają wsród ideałów mierzonych własna miara .



Wracając do tematu , to właśnie w trakcie murowania obudowy kominkowej , wpadałm na przeróżne pomysły robienia czegokolwiek ,,, tylko nie murowania ,,, bo akurat ta umiejętność żadną  umiejetnością moja nie jest . Kominek wołał o pomstę do nieba ( wciąż woła) , a ja w tym czasie zrobiłam sobie oto lustro w stylu psełdofrancuskim ( no bo ja tak bardzo lubię ten styl ), w trakcie " roboty " odkryłam wspaniałe zastosowanie zaprawy murarskiej ,która to świetnie postarza drewno i żeliwo.  


Wystarczy na wcześniej pomalowany przedmiot ( farba akrylowa ) nanieść mocno rozcięczoną zaprawe , a po wyschnięciu przetrzeć szmatką ( zetrzeć lub  zmyć zaprawę) w zagłębieniach pozostaną resztki , tworząc jak na moje oko swietną patyne .



I jeszcze raz wracając do tematu .W czasie gdy miałam pogłebiać sztukę murwania , powstały: inne gadżety , niektóte ciagle nieskończone ( ale przyjdzie i na to pora )  , jednak  o tym w nastepnych postach 

Bardzo dziękuje za czas jaki poświęcacie na odwiedzanie mojego bloga i mam nadzieje ze nastroju świątecznego starczy wam jeszcze na kilka miesięcy :)

Dagmara

7 kwietnia 2009

Piękna Nieznajoma




Jakiś czas temu  w moim domu zamieszkała   Madonna . Zachwyciła mnie swoją  uroczą barokowa formą   i  choć  sygnowana była jedynie 103 lata temu , to kolorystyką  i fakturą szat nawiązuje  właśnie o rzezby barokowej ,,,  najpiękniejszej  , monumentalnej i skrywającej  w sobie niejedna tajemnice ,,,i taka  własnie jest moja Madonna ,,, piękna Nieznajoma 




i kolejne serca uszyte ze starego obrusa ,, ,,uszyte w ramach wypoczynku :)) 

Pozdrawiam serdecznie Dagmara

PS. Pani Małgorzato  proszę o kontakt mailowy .

30 marca 2009

KORONA




Tak niewiele i tyle szczęścia ,,, bo czyż inaczej można określić prezent ? Można  jeszcze mianem "podwójnego szczęścia " . Sama świadomość posiadanie kogoś , kto Cie bezinteresownie obdarowuje , ot tak żeby sprawić Ci niespodziankę ,  przyjemność ,,, jest  bezspornym faktem owego "szczęścia" . A przy moim uwielbieniu do rzeczy pięknych , oczywiście mierzonych moim okiem , pominięcie radości jaką sprawiło mi posiadanie tegoż prezentu , było by udawaną skromnością . Dlatego tez  śmiem twierdzić iż spotkało mnie Podwójne Szczęście.

 


3 marca 2009

Nie ma to jak komórka


Nie ma to jak komórka , a raczej chodzi mi o drzwi wcześniej wymienionej " persony" . No i właśnie to one powaliły mnie na kolana , a raczej  to co zrobił im "ząb czasu " i w jaki sposób je nadgryzł . Pierwotnie były białe , ale to było bardzo dawno temu , a że były włśnie od komórki , to mój kochany Dziadziuś nigdy się nie pofatygował by je odnowić ,,, kochany Dziadziuś ,,,, dziś jego wnusia zrobi sobie piekny "obraz" , no moze jutro.



Drzwi dodatkowo przejdą małe malowanie ,  dodatkowo  ozdobione zostaną w delikatny sposób 18 w. ornamentami coby wyglądały na bardzo, bardzo staro , tak jak lubię .

PS. no właśnie nie ma to jak komórka ,,,  nią właśnie robiłam  zdjęcia i za jakośc przepraszam.

26 lutego 2009

10 sposobów na szczescie ?





czy szczęśliwym być to znaczy : 

1) nie bać się spać we własnym domu , z myślą że zostanie się  znowu napadnięta ?

2) nie mieć  odebranych kluczy od swojego domu i nie musieć z własnym dzieckiem, po oblodzonej  drabinie i przez okno wchodzić do owego domu ?

3) a może nie być rzucaną na betonowe schody i bitą po twarzy? 

4) czy szczęściem jest móc odbierać swoje dzieci ze szkoły z nadzieja ,ze ich koledzy nie zobaczą podbitych oczu ich matki ?

5) szczęście to nie dostać pięścią w brzuch od ....  i nie paść z bólu na posadzkę ?

6) a może nie być wrzuconą  w nocy do wanny pełnej wody ,  albo  np. posiadanie własnych ubrań  jest owym szczęściem ?

7) czy szczęście jest wtedy, gdy  dzieci przy śniadaniu  nie widza jak ich matka jest uderzana po twarzy butelka pełna wody mineralnej , albo uderzana głowa o ściane , wyzywana , poniżana , upokarzana , a może wtedy gdy nie muszą bronic własnej mamy przed napaścią .... wtedy gdy nie krzyczą ,  płaczą i błagają  żeby przestał ....?

8) czy szczęściem jest brak konieczności kolejnej wizyty u chirurga , a może wtedy gdy nie trzeba robić obdukcij i nie być zmuszonym do opowiadania jak to zostało się skopanym na klatce schodowej ?

9) a może móc siedzieć na własnej sofie i nie bać się  , ze  ON rzuci się zaraz z rękoma do twojej szyji , bo przecież ma prawo być zdenerwowany , bo przecież za wszystkie jego niepowodzenia odpowiadasz TY wiec ma prawo ....

10) czy szczęście to we własnym domu nie czuć  się jak w "norze ", która pomimo Twoich własnoręcznych   remontów , napraw , upiększeń ciągle  przypominała Ci " nore"?



wiosna zapowiada się  "różowo" no może  liliowo , choć muszę przyznać , ze szezląg przyodziany zostanie w inne barwy , a jakie na razie nie zdradzę 


W moim Nowym  Domu ciągle trwa remont , a ze tak jak i w poprzednim , wszystko robię sama to będzię trwać to bardzo dłuuuuugo :) o postępach będę was informować , bo szczęsciem należy sie dzielić , podobno zaraża , wiec bede jak wirus  ....... 


 Ten manekin  był kiedys własnością mojego dziadka  , zapomniany leżał na strychu 

8 grudnia 2008

Szczęśliwa ....

W końcu, postanowiłam być szczęśliwa...mimo wszystko... szczęśliwa . Mam już tego dość! Chcę być szczęśliwa ,bo szczęście kiedyś było we mnie, chce miec znów je w sobie , chcę łapać najmniejsze jego cząstki i cieszyć się chwila ,która mam, a z tej chwili zrobię godziny ,z godzin dni i miesiące ,,,, będe szczęsliwa mimo wszystko , mimo wiatru w oczy . Doszłam do wniosku , że dzień wczorajszy to zły sen ,o którym szybko zapomnę , a jutro jest nadzieją na dobrą przyszłość . Wierzę , że TERAZ jestem bezpieczna i z tej wiary uczynię swój atut . Przykre doświadczenia ostatnich trzech lat,przyjmuje jako lekcję z której postanowiłam wyciągnąć jak najwięcej wniosków na przyszłość. Moje dotychczasowe życie jest świadectwem , które jest właśnie promocją do życia przyszłego .Od dawna wiem ,że "katastrofy" najpierw mnie dołują , potem wywołują bunt , a na koniec mobilizują do działania.Takie działanie odbywa się zawsze poprzez sferę duchowa i fizyczna , jestem zmęczona w każdej płaszczyznie , umęczona nawet swym oddechem , ale wiem ,ze to już koniec , koniec użalania się nad sobą, koniec biadolenia ,stresu, nie pozwolę doprowadzić się do choroby . Nigdy na blogu nie pisałam o sobie , swoim zyciu , zasadach oraz przekonaniach , teraz jednak chcę napisać , ze wszystko oparte jest na miłosci ,,,,miłość nalezy brać , ale najpierw trzeba ja ofirowac , dawać , by w pełni ją wykozystac , jednak najpierw muszę pokochać siebie .Ogromnie wierze, ze wszystko czego potrzebuję otrzymam we właściwym czasie , zycie które obecnie przerabiam jest dla mnie trudne , jest lekcją ,która służy mojemu dobru , nie wiem jeszcze co mnie czeka ,ale moje zycie ulegnie wielkiej zmianie . Boję sie przyszłości , sama myśl o niej wywołuje we mnie strach , mimo to wiem , ze będzie to dobra zmiana , bo będę szcześliwa .
Pozdrawiam Szczęsliwa








Przyszłoroczne Święta Bożego Narodzenia spędzę w nowym domu i marzę by były to ciepłe, spokojne święta , wsród bliskich .
Ps .Moj nowy dom będzie namiastką tych oto wnetrz ,biały czysty i przejrzysty , dom szczęśliwej kobiety .
































28 listopada 2008

Na zimowo...


W odpowiedzi na pytanie o technikę
malowania krzeseł .Fotel malowałam farba akrylowa ( biały dulux)ok 3 warstwy, następnie brzegi ( elementy wystające) przetarte swiecą ( w miejscach po świecy kolejne warstwy farby nie będą się trzymać ) Ok 3 warstwy farby w kolorze jasnoszarym (dulux złmany szara farba plakatową) .Po dokładnym wyschnięciu brzegi ściera się drobnym papierem ściernym ( używam takiego na kostkach , dzięki temu "wydobywam "białą farbę) .Całość pokrywam bejca przyciemniająca Lacca Scurente ,a po wyschnięciu przecieram bardzo drobnym papierem ściernym na gąbce.PS. Bejca Lacca Scurente jest dość ciemna i mocno barwiąca , dlatego tez proponuje trochę popróbować przed bejcowaniem docelowego przedmiotu.Życzę powodzenia w pracach , w razie pytań chętnie odpowiem.Pozdrawiam wszystkich Dagmara




17 listopada 2008

Szroburo i ponuro


Niecodzienna codzienność odebrała mi możliwość cieszenia się barwna jesienią i nawet nie wiem kiedy poszła sobie Pani Jesień - siostra Listopada . Niebo nad miastem w chmurach wciąż tonie , a smutne łzy deszczu topią liście w kałużach .















PS.Krzesełko z mojej " pracowni"